Menu

W Galerii

I LIGA - (12.11.2011)

 

Olimpia - Bogdanka Łęczna (0:0)

 

 


Ilość zdjęć: 76

 

 

Karnety

KARNETY NA RUNDĘ WIOSENNĄ

 


ULGOWY - 50 ZŁ

NORMALNY - 80 ZŁ

 

Sponsorzy

PRZEKAŻ 1% PODATKU!

Facebook

Następne spotkanie

 

 

 

  PRZERWA ZIMOWA

 

 


   Wstęp na mecze ligowe możliwy tylko za okazaniem dowodu osobistego lub legitymacji !

Sparingi

 Lechia Gdańsk (Malbork)
0:2
 Bałtyk Gd. (Gdynia)
1:0
 Gryf Tczew (Tczew, 12:00)
4.02
 Elana Toruń (Toruń ?) 8.02
 Wisła Płock (Płock)
11.02
 Olimpia Elbląg (Grudziądz)

15.02

 Stomil (Olsztyn, 12:00) 18.02
 Raków (Kleszczów)

22.02

 Ruch R. (Kleszczów)
25.02
 GKS Katowice (Kleszczów)
28.02
 Gryf Wejherowo (Grudziądz)
3.03
 Chojniczanka (Grudziądz)
10.03

Tabela Ligowa

1.  Pogoń Szczecin 41
2.  Nieciecza 37
3.  Zawisza Bydgoszcz
37
4. Piast Gliwice 35
5. Kolejarz Stróże 33
6.  Flota Świnoujście 31
7.  Bogdanka Łęczna
30
8.  Arka Gdynia
29

Kliknij, aby zobaczyć całą tabelę

Transfery

PRZYCHODZĄ

 

Adam Cieśliński

(Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Marcin Staniek

(Olimpia Elbląg)

Grzegorz Gebauer

(juniorzy starsi)

Dariusz Kłus

(Łódzki Klub Sportowy)

 

 

 

 

 

ODCHODZĄ

 

Sławomir Pach (Chojnice)

Dawid Ptaszyński (Motor L.)

Tomasz Copik (Odra Opole)

Tomasz Rogóż (Elana T.)

Adam Gajda (Lech Poznań)

 

 

 

Strzelcy

1.  Piotr Ruszkul
4
2.  Janusz Dziedzic
3
3.  Adrian Frańczak
2
4.  Paul Grischok
2
5.  Łukasz Tumicz
2
6.  Przemysław Sulej
2
7.  Mariusz Kryszak
2
8.  Maciej Dąbrowski
1
9.  Bartłomiej Kowalski
1
10.  Hubert Kościukiewicz
1

Solenizanci

Daniel Osiecki

(06.02.1988r.)

 

 

„Biało - Zielone Biografie”: Jacek Bojarowski

admin 2009-11-04 20:08:47

Jacek Bojarowski urodził się 31 stycznia 1968 roku w Grudziądzu. Jest ikoną grudziądzkiego klubu. Najpierw grał przez 26 lat, teraz kontynuuje swoją pracę w Olimpii jako prezes. Jego celem od było zawsze wzniesienie piłki w naszym mieście na wyższy poziom. Łącznie rozegrał 428 spotkań ligowych, zdobywając 184 bramki.Zaliczył niezliczoną ilość asyst. Jego znakiem firmowym był precyzyjny strzał z rzutu wolnego. Kiedy skończył 25 lat, został kapitanem Biało - Zielonych.

Pierwsze piłkarskie kroki młodego Jacka to oczywiście Olimpia. Już w dzieciństwie kochał futbol, miał do niego wielki talent. Był jednym z najbardziej perspektywicznych chłopców w jego roczniku. W wieku 15 lat osiągnął rzecz niebywałą, został bowiem królem strzelców ligi wojewódzkiej do lat 19-stu zdobywając 34 bramki! Niestety karierę Bojarowskiego zatrzymała kontuzja, którą doznał podczas jednego z meczów z Elaną Toruń. Bolesne starcie z bramkarzem torunian spowodowało złamanie kości strzałkowej i piszczelowej lewej nogi. Lekarze nie przewidywali powrotu do czynnego uprawiania sportu, lecz dzięki determinacji i hartowi ducha junior wrócił do piłki.

 

Z czasem Jacek Bojarowski stawał się coraz ważniejszym punktem drużyny. Świetna skuteczność powodowała dużą ilość trafień w poszczególnych sezonach. Najbardziej samemu zainteresowanemu wpadł w pamięć sezon 95/96, kiedy jesienią drużyna była jedną z najsłabszych, ale aktualny prezes Olimpii był wiceliderem strzelców z 10 golami. Wiosną grudziądzka drużyna wzmocniła się bardzo dobrymi zawodnikami zajmując w tej rundzie 4. miejsce, ale to nie wystarczyło do utrzymania się w ówczesnej III lidze. Degradacja spowodowała wycofanie się części sponsorów, co było jednoznaczne z rozpadem znakomitej ekipy. W tamtych czasach o Olimpii mówiło się: "za mocni na okręgówkę, za słabi na województwo". Biało - Zieloni co rok zmieniali ligę. Jednego razu awans, następnie spadek. W 1999/2000 GKS z Bojarowskim w składzie zajął drugie miejsce w lidze okręgowej. Następne lata to miejsca piąte oraz dwukrotnie czwarte.

Jak mówi sam zainteresowany: "Moim sukcesem wartym odnotowania jest z pewnością awans do IV ligi z wychowankami Olimpii. W końcu udało nam się utrzymać przez kilka lat, z czasem okazało się, że już tam nie wróciliśmy. Cieszyłem się bardzo, głównie z tego powodu, że wraz z chłopakami robimy coś dla grudziądzkiego sportu, miejscowej piłki." Kolejne lata przynosiły udaną walkę o środek tabeli. "Zajmowaliśmy miejsca w środku (dwunaste, dziewiąte oraz dziesiąte) i było to dużym osiągnięciem, patrząc na dwa, trzy sezony wstecz."


Ulubioną pozycją Jacka, zwłaszcza w młodych latach był atak. Tam się spełniał, potrafił strzelać bramki, był szybki i dynamiczny. Jednak kontuzja, której doznał spowodowała, że już nie imponował tym samym "depnięciem" co kiedyś. Z czasem został przesunięty na ofensywnego, następnie środkowego pomocnika. Zdarzało mu się grać również na skrzydle. Kiedy kariera piłkarska zbliżała się do końca, Jacka wycofano na pozycję defensywnego pomocnika. Dobre ostatnie podanie, doświadczenie, stałe fragmenty gry to atuty Bojarowskiego w końcowej fazie kariery. Wtedy właśnie bardzo często służył swoim partnerom dokładnym zagraniem otwierającym drogę do bramki.

Zapytany o mecz, który szczególnie zapadł mu w pamięć, odpowiedział: "Najchętniej wspominam chyba spotkanie z Lechią Gdańsk w Grudziądzu. Padła wtedy rekordowa frekwencja, około 2500 ludzi. Co prawda przegraliśmy 1:2 i pamiętam, że w samej końcówce trafiłem z dwudziestu paru metrów w poprzeczkę. Gdybym trafił, padłby remis. Jednak udało nam się zrewanżować wiosną, gdyż w Gdańsku wygraliśmy 1:0. "

 


Jacek Bojarowski nie utrzymywał się z gry w piłkę. Ona była jego pasją. W młodym wieku założył własną firmę, która z czasem zaczęła sponsorować Olimpię Grudziądz. Znalazła się tam praca dla wychowanków GKS-u, m.in. Macieja Koczura i Jacka Kalinowskiego.

Jak każdy piłkarz i fan futbolu, prezes Olimpii miał i ma swoje wzory, autorytety sportowe. "Lubiłem patrzeć na jego grę. Miał niesamowitą technikę, był strasznie szybki i skuteczny. Nie uderzał piłki, on ją pieścił" - tak o grze Diego Maradony wypowiada się Jacek Bojarowski. "Jednak zawodnikiem, którego bardziej ceniłem był Michel Platini. Był bliższy mojemu sposobowi na grę." - kontynuuje. Piękne bramki z rzutów wolnych, podania 'na nos' to podobieństwa obu piłkarzy. "Cenię go również za jego kulturę osobistą, sposób w jaki potrafi się zachować. Po tym ocenia się ludzi".

"Jakby nie patrzeć Jacek jest legendą Olimpii. Stawiał tutaj pierwsze kroki, grał przez całą karierę na dosyć dobrym poziomie jak na tutejsze warunki. Był wieloletnim kapitanem. Przez pewien okres czasu cała grudziądzka piłka kręciła się wokół niego. On starał się to ciągnąć, robił co mógł, aby wszystko jakoś funkcjonowało. Dobrze pamiętam jego grę, miałem okazję z nim trenować, występować w jednej drużynie. Miał "nosa" do zdobywania bramek. Potrafił się ustawić w polu karnym, kiwnąć. Jego atutem było też dobre podanie. Posiadał również umiejętność dobrego wykonywania stałych fragmentów gry. Ta dzisiejsza otoczka, II liga to też dzięki Jackowi. Został prezesem i od tego zaczęły się w Olimpii zmiany na lepsze. Pozostaje tylko czekać na dalsze owoce jego pracy" - w takim tonie wypowiada się o byłym piłkarzu Olimpii jego dobry kolega z boiska Sebastian Śnieć.

Jacek Bojarowski zakończył karierę w wieku 38 lat. Jednak jego rozbrat z Olimpią długo nie potrwał. Po kilkumiesięcznej przerwie został prezesem grudziądzkiego klubu i jest nim do dzisiaj. Dzięki niemu grudziądzki futbol odżywa. Za jego kadencji rozpoczęto inwestycje w bazę treningową, wybudowano zadaszenie, w planach są dalsze prace w tym aspekcie. Drużyna awansowała z wielką przewagą punktową do II ligi. Zatrudniono młodego, utalentowanego szkoleniowca, ściągnięto byłych reprezentantów Polski, m.in. Mariusza Pawlaka, Sławomira Wojciechowskiego. Pamiętajmy, że to początkowa faza rządów pana Jacka Bojarowskiego w Olimpii i dopiero skutki tych inwestycji zobaczymy za kilka lat. A to jeszcze nie koniec...

 

 

 


Miłosz Wein


Skomentuj na forum




statystyka                                                                                                                                                         O serwisie :: Kontakt :: Akredytacje