Sponsorzy
Wspomóż klub!
Transfery
PRZYSZLI
Piotr Nowosielski (Unia Janikowo)
Przemysław Żmuda (Motor Lublin)
Dawid Ptaszyński (Motor Lublin)
Dawid Wacławczyk (G. Polkowice)
Paweł Zarzycki (Stal S.W.)
Bartosz Hajczuk (GKS Jastrzębie)
Jarosław Ratajczak (Lech Poznań)
ODESZLI
Mateusz Trachimowicz
Grzegorz Skowroński (Lech Rypin)
Przemysław Jakóbiak (P. Łowicz)
Krzysztof Rusinek (Chojniczanka)
Mateusz Struski
Paweł Piceluk (Lech Rypin)
Jacek Kalinowski (Start Warlubie)
Dawid Górski (Start Warlubie)
Przemysław Heberlein (Start W.)
Następne spotkanie
II LIGA - 1. kolejka
31 lipca 2010, 17:00

Olimpia Nielba
ul. Piłsudskiego 14
86-300 Grudziądz
Wstęp na mecze Olimpii możliwy tylko za okazaniem dowodu osobistego lub legitymacji !
II liga - 1. kolejka
| Zagłębie - Zawisza |
-:- |
| Polonia N.T. - Jarota |
-:- |
| Ruch - Bałtyk |
-:- |
| Chojniczanka - Polonia S. |
-:- |
| Olimpia - Nielba |
-:- |
| Lechia - Raków |
-:- |
| Elana - GKS Tychy |
-:- |
| Tur - Miedź | -:- |
| Czarni - Górnik |
4 sier |
Tabela Ligowa
| 1. | Zagłębie Sosnowiec |
0 |
| 2. | Polonia Nowy Tomyśl | 0 |
| 3. | Ruch Zdzieszowice |
0 |
| 4. | Chojniczanka Chojnice |
0 |
| 5. | Olimpia Grudziądz | 0 |
| 6. | Lechia Zielona Góra |
0 |
| 7. | Elana Toruń |
0 |
| 8. | Tur Turek |
0 |
Kliknij, aby zobaczyć całą tabelę
Strzelcy
| 1. | ||
| 2. | ||
| 3. | ||
| 4. | ||
| 5. | ||
| 6. | ||
| 7. | ||
| 8. | ||
| 9. | ||
| 10. | ||
| 11. |
Solenizanci
Mariusz Kryszak (01.08.1984r.)

„Biało - Zielone Biografie”: Jacek Bojarowski
admin 2009-11-04 20:08:47
Jacek Bojarowski urodził się 31 stycznia 1968 roku w Grudziądzu. Jest
ikoną grudziądzkiego klubu. Najpierw grał przez 26 lat, teraz
kontynuuje swoją pracę w Olimpii jako prezes. Jego celem od było zawsze
wzniesienie piłki w naszym mieście na wyższy poziom. Łącznie rozegrał
428 spotkań ligowych, zdobywając 184 bramki.Zaliczył niezliczoną ilość
asyst. Jego znakiem firmowym był precyzyjny strzał z rzutu wolnego.
Kiedy skończył 25 lat, został kapitanem Biało - Zielonych.
Pierwsze
piłkarskie kroki młodego Jacka to oczywiście Olimpia. Już w
dzieciństwie kochał futbol, miał do niego wielki talent. Był jednym z
najbardziej perspektywicznych chłopców w jego roczniku. W wieku 15 lat
osiągnął rzecz niebywałą, został bowiem królem strzelców ligi
wojewódzkiej do lat 19-stu zdobywając 34 bramki! Niestety karierę
Bojarowskiego zatrzymała kontuzja, którą doznał podczas jednego z
meczów z Elaną Toruń. Bolesne starcie z bramkarzem torunian spowodowało
złamanie kości strzałkowej i piszczelowej lewej nogi. Lekarze nie
przewidywali powrotu do czynnego uprawiania sportu, lecz dzięki
determinacji i hartowi ducha junior wrócił do piłki.
Z czasem Jacek Bojarowski stawał się coraz ważniejszym punktem drużyny. Świetna skuteczność powodowała dużą ilość trafień w poszczególnych sezonach. Najbardziej samemu zainteresowanemu wpadł w pamięć sezon 95/96, kiedy jesienią drużyna była jedną z najsłabszych, ale aktualny prezes Olimpii był wiceliderem strzelców z 10 golami. Wiosną grudziądzka drużyna wzmocniła się bardzo dobrymi zawodnikami zajmując w tej rundzie 4. miejsce, ale to nie wystarczyło do utrzymania się w ówczesnej III lidze. Degradacja spowodowała wycofanie się części sponsorów, co było jednoznaczne z rozpadem znakomitej ekipy. W tamtych czasach o Olimpii mówiło się: "za mocni na okręgówkę, za słabi na województwo". Biało - Zieloni co rok zmieniali ligę. Jednego razu awans, następnie spadek. W 1999/2000 GKS z Bojarowskim w składzie zajął drugie miejsce w lidze okręgowej. Następne lata to miejsca piąte oraz dwukrotnie czwarte.
Jak mówi sam zainteresowany: "Moim sukcesem wartym odnotowania jest z pewnością awans do IV ligi z wychowankami Olimpii. W końcu udało nam się utrzymać przez kilka lat, z czasem okazało się, że już tam nie wróciliśmy. Cieszyłem się bardzo, głównie z tego powodu, że wraz z chłopakami robimy coś dla grudziądzkiego sportu, miejscowej piłki." Kolejne lata przynosiły udaną walkę o środek tabeli. "Zajmowaliśmy miejsca w środku (dwunaste, dziewiąte oraz dziesiąte) i było to dużym osiągnięciem, patrząc na dwa, trzy sezony wstecz."

Ulubioną
pozycją Jacka, zwłaszcza w młodych latach był atak. Tam się spełniał,
potrafił strzelać bramki, był szybki i dynamiczny. Jednak kontuzja,
której doznał spowodowała, że już nie imponował tym samym "depnięciem"
co kiedyś. Z czasem został przesunięty na ofensywnego, następnie
środkowego pomocnika. Zdarzało mu się grać również na skrzydle. Kiedy
kariera piłkarska zbliżała się do końca, Jacka wycofano na pozycję
defensywnego pomocnika. Dobre ostatnie podanie, doświadczenie, stałe
fragmenty gry to atuty Bojarowskiego w końcowej fazie kariery. Wtedy
właśnie bardzo często służył swoim partnerom dokładnym zagraniem
otwierającym drogę do bramki.
Zapytany o mecz, który szczególnie
zapadł mu w pamięć, odpowiedział: "Najchętniej wspominam chyba
spotkanie z Lechią Gdańsk w Grudziądzu. Padła wtedy rekordowa
frekwencja, około 2500 ludzi. Co prawda przegraliśmy 1:2 i pamiętam, że
w samej końcówce trafiłem z dwudziestu paru metrów w poprzeczkę. Gdybym
trafił, padłby remis. Jednak udało nam się zrewanżować wiosną, gdyż w
Gdańsku wygraliśmy 1:0. "
Jacek Bojarowski nie utrzymywał się z
gry w piłkę. Ona była jego pasją. W młodym wieku założył własną firmę,
która z czasem zaczęła sponsorować Olimpię Grudziądz. Znalazła się tam
praca dla wychowanków GKS-u, m.in. Macieja Koczura i Jacka
Kalinowskiego.
Jak każdy piłkarz i fan futbolu, prezes Olimpii
miał i ma swoje wzory, autorytety sportowe. "Lubiłem patrzeć na jego
grę. Miał niesamowitą technikę, był strasznie szybki i skuteczny. Nie
uderzał piłki, on ją pieścił" - tak o grze Diego Maradony wypowiada się
Jacek Bojarowski. "Jednak zawodnikiem, którego bardziej ceniłem był
Michel Platini. Był bliższy mojemu sposobowi na grę." - kontynuuje.
Piękne bramki z rzutów wolnych, podania 'na nos' to podobieństwa obu
piłkarzy. "Cenię go również za jego kulturę osobistą, sposób w jaki
potrafi się zachować. Po tym ocenia się ludzi".
"Jakby nie
patrzeć Jacek jest legendą Olimpii. Stawiał tutaj pierwsze kroki, grał
przez całą karierę na dosyć dobrym poziomie jak na tutejsze warunki.
Był wieloletnim kapitanem. Przez pewien okres czasu cała grudziądzka
piłka kręciła się wokół niego. On starał się to ciągnąć, robił co mógł,
aby wszystko jakoś funkcjonowało. Dobrze pamiętam jego grę, miałem
okazję z nim trenować, występować w jednej drużynie. Miał "nosa" do
zdobywania bramek. Potrafił się ustawić w polu karnym, kiwnąć. Jego
atutem było też dobre podanie. Posiadał również umiejętność dobrego
wykonywania stałych fragmentów gry. Ta dzisiejsza otoczka, II liga to
też dzięki Jackowi. Został prezesem i od tego zaczęły się w Olimpii
zmiany na lepsze. Pozostaje tylko czekać na dalsze owoce jego pracy" -
w takim tonie wypowiada się o byłym piłkarzu Olimpii jego dobry kolega
z boiska Sebastian Śnieć.
Jacek Bojarowski zakończył karierę w
wieku 38 lat. Jednak jego rozbrat z Olimpią długo nie potrwał. Po
kilkumiesięcznej przerwie został prezesem grudziądzkiego klubu i jest
nim do dzisiaj. Dzięki niemu grudziądzki futbol odżywa. Za jego
kadencji rozpoczęto inwestycje w bazę treningową, wybudowano
zadaszenie, w planach są dalsze prace w tym aspekcie. Drużyna
awansowała z wielką przewagą punktową do II ligi. Zatrudniono młodego,
utalentowanego szkoleniowca, ściągnięto byłych reprezentantów Polski,
m.in. Mariusza Pawlaka, Sławomira Wojciechowskiego. Pamiętajmy, że to
początkowa faza rządów pana Jacka Bojarowskiego w Olimpii i dopiero
skutki tych inwestycji zobaczymy za kilka lat. A to jeszcze nie
koniec...
Miłosz Wein


























