Menu

W Galerii
|
I LIGA - (18.04.2012)
Olimpia - Warta Poznań (2:1)
Ilość zdjęć: 31
|

Solenizanci

Bartłomiej Kowalski
(07.06.1983r.)
Sponsorzy
Następne spotkanie
I LIGA - 33. KOLEJKA
20 maja 2012, godz. 17:00


Olimpia G. - Flota Ś.
33. kolejka
| Radzionków - Polkowice | -:- |
| Olimpia G. - Flota | -:- |
| Olimpia E. - Dolcan | -:- |
| Termalica - Kolejarz | -:- |
| Sandecja - Bogdanka | -:- |
| Piast - GKS Katowice | -:- |
| Warta - Zawisza | -:- |
| Pogoń - Wisła | -:- |
| Polonia B. - Arka | -:- |
32. kolejka
| Dolcan - Termalica | 1:0 |
| Flota - Olimpia E. | 2:1 |
| Bogdanka - Piast | 2:0 |
| Polkowice - Arka | 0:1 |
| Ruch R. - Olimpia G. | 1:1 |
| Kolejarz - Sandecja | 3:2 |
| GKS Katowice - Warta | 0:3 |
| Zawisza - Pogoń | 2:1 |
| Wisła - Polonia B. | 0:2 |
Tabela Ligowa
| 1 | Piast Gliwice | 32 | 58 |
| 2 | Zawisza Bydgoszcz | 32 | 56 |
| 3 | Termalica Bruk-Bet Nieciecza | 32 | 55 |
| 4 | Pogoń Szczecin | 32 | 55 |
| 5 | Kolejarz Stróże | 32 | 53 |
| 6 | GKS Bogdanka | 32 | 50 |
| 7 | Arka Gdynia | 32 | 48 |
| 8 | Ruch Radzionków | 32 | 47 |
| 9 | Warta Poznań | 32 | 45 |
| 10 | Flota Świnoujście | 32 | 43 |
| 11 | Olimpia Grudziądz | 32 | 40 |
| 12 | Sandecja Nowy Sącz | 32 | 39 |
| 13 | Dolcan Ząbki | 32 | 39 |
| 14 | GKS Katowice | 32 | 38 |
| 15 | Wisła Płock | 32 | 34 |
| 16 | Polonia Bytom | 32 | 33 |
| 17 | KS Polkowice | 32 | 29 |
| 18 | Olimpia Elbląg | 32 | 18 |
Strzelcy
| 1. | Janusz Dziedzic |
7 |
| 2. | Piotr Ruszkul |
6 |
| 3. | Adrian Frańczak |
4 |
| 4. | Adam Cieśliński |
3 |
| 5. | Maciej Dąbrowski |
3 |
| 6. | Mariusz Kryszak |
3 |
| 7. | Paul Grischok |
3 |
| 8. | Łukasz Tumicz |
2 |
| 9. | Przemysław Sulej |
2 |
| 10. | Dariusz Kłus |
2 |
| 11. | Bartłomiej Kowalski |
1 |
| 12. | Hubert Kościukiewicz |
1 |
Transfery
PRZYCHODZĄ
Adam Cieśliński
(Podbeskidzie Bielsko-Biała)
Marcin Staniek
(Olimpia Elbląg)
Grzegorz Gebauer
(juniorzy starsi)
Dariusz Kłus
(Łódzki Klub Sportowy)
Dawid Abramowicz
(Śląsk Wrocław ME)
Michał Stachurski
(KSZO Ostrowiec Św.)
ODCHODZĄ
Sławomir Pach (Chojnice)
Dawid Ptaszyński (Motor L.)
Tomasz Copik (Odra Opole)
Tomasz Rogóż (Elana T.)
Adam Gajda (Elana Toruń)
Łukasz Tumicz (Ruch R.)
Biało - Zieloni po 11. kolejkach w I lidze
Tomasz Warsiński 2011-09-28 23:01:05
Za wrażenia artystyczne punktów nie przyznają - tak można
podsumować pierwszą część sezonu w wykonaniu zawodników Olimpii
Grudziądz.
W jedenastu spotkaniach Biało - Zieloni zdobyli 13 punktów - tylko, a powinno być zdecydowanie więcej. Głównym powodem takiego stanu rzeczy był brak skuteczności, choć swoje rzuty karne i spalone dorzucili sędziowie.
A zaczęło się znakomicie, od wyjazdowej wygranej w Stróżach z Kolejarzem. Piłkarze z Grudziądza na boisku byli aktywniejsi, jednak chyba nawet oni nie spodziewali się, że będą potrafili w dwie minuty rozstrzygnąć losy tego spotkania. Dwa gole (Huberta Kościukiewicza oraz nowego nabytku Janusza Dziedzica) między 59, a 61. minutą sprawiły, że pierwsze, historyczne trzy oczka w I lidze zdobyła Olimpia. - Kiedy beniaminek wygrywa na inaugurację z bardziej doświadczonym zespołem, to zawsze jest to traktowane w kategoriach niespodzianki. Mamy trzy punkty po pierwszej kolejce i w bardzo dobrych nastrojach możemy jechać do Łęcznej na zupełnie inny mecz, do którego się przygotowujemy - mówił trener Kaczmarek.
Po meczu wiele osób żartowało z przedmeczowych kłopotów, bowiem do Stróż ekipa z powodu remontów i kosmicznych objazdów dojechała w ostatniej chwili!
Tydzień później już tak wesoło nie było, bowiem beniaminka do parteru sprowadziła wcześniej wspomniana Bogdanka Łęczna, wygrywając na własnym boisku 2:0. Strzelcami Nakoulma (obecnie już Górnik Zabrze) i Nildo (lider klasyfikacji strzelców I ligi).
- Każdy mecz w tej lidze będzie dla nas niezmiernie trudny. My zdajemy sobie z tego sprawę. Mamy taki zespół, który musi grać na sto procent swoich możliwości. Jeżeli zespół będzie grał na sto procent, to podejmiemy walkę. Jeżeli nie, to o punkty będzie nam ciężko. Przeskok pomiędzy ligami jest bardzo duży, co zauważyliśmy już po pierwszym meczu z Kolejarzem. Zdajemy sobie sprawę, że w tej lidze każdy punkt będzie trzeba "wyszarpać" - komentował szkoleniowiec grudziądzkiego zespołu.
Miejscowych kibiców elektryzowała data 6 sierpnia, bo to na ten dzień zaplanowany był pierwszy mecz na nowej murawie stadionu przy Piłsudskiego 14 - z GKS-em Katowice!
3000 kibiców oglądało dobrą grę swoich idoli, jednak widowisko dość szybko popsuł sędzia, który dał kontrowersyjną, czerwoną kartkę Bartłomiejowi Kowalskiemu w 19. minucie. - Z pewnością sędzia swoją decyzją „ustawił” mecz. Asekurowałem Bartka Kowalskiego, więc o czerwonej kartce za ten faul nie mogło być mowy, bo nawet gdyby Bartek puścił zawodnika z Katowic, nie byłoby typowej sytuacji sam na sam - komentował sytuację Maciej Dąbrowski. - Widać, że sędzia dopiero zaczyna swoją przygodę na tym szczeblu rozgrywek - dodał Janusz Dziedzic. Mimo liczebnej przewagi katowiczanom nie udało się zdominować gospodarzy, jednak zdobyli gola z rzutu wolnego bo niezdecydowaniu całej defensywy Olimpii. Całe szczęście, że w samej końcówce w polu karnym odnalazł się Przemysław Sulej, dając radość fanom po golu na 1:1.
- Na zapleczu Ekstraklasy przede wszystkim musimy się skupić na zdobywaniu punktów, nie zawsze w pięknym stylu, gdyż naszym celem jest utrzymanie się. Każdy mecz jest dla nas bardzo trudny, na tym poziomie nie ma łatwych spotkań, dlatego musimy mierzyć siły na zamiary i podchodzić z rozsądkiem i mądrością do tych spotkań. Oczywiście będziemy grać z pełnym zaangażowaniem i walczyć od początku do końca w każdym meczu. To mogę kibicom Olimpii obiecać. Wierzę, że umiejętności wystarczy, aby zdobywać punkty, zwłaszcza przed własną publicznością - stwierdził Marcin Kaczmarek.
I tu był problem, bo przy zdobyciu kompletu punktów na własnym obiekcie decydujący głos mieli sędziowie...Tak było również w derbowej "wojnie" z bydgoskim Zawiszą 13 sierpnia, kiedy to Mariusz Korzeb z Warszawy i arbitrzy liniowi swoje show zaczęli już w 2. minucie żółtą kartką dla zawodnika gości. Kartek żółtego koloru było dwanaście, czerwonych dwie, do tego porcja błędnych decyzji, dwie nieuznane, prawidłowo zdobyte bramki przez Olimpię oraz kontrowersyjny karny w 85. minucie dla Zawiszy. Skończyło się na 0:1, a Mariusz Korzeb za swoją postawę dostał bardzo niską ocenę. - Pierwszy raz uczestniczyłem w spotkaniu w którym mój zespół strzela bramki i przegrywa 1-0. Zawodnicy w szatni siedzą i zastanawiają się ile bramek trzeba strzelić w meczu, żeby wygrać - powiedział szkoleniowiec Olimpii.
Po ciężkim, przegranym pojedynku z Zawiszą przyszła kolej na trzeci w sezonie wyjazd. Do nieodległego Płocka drużyna wybrała się już 2 dni wcześniej. - Po przegranej chłopacy odczuli psychicznie wszystko na swojej skórze i w jakiś sposób chcemy wpłynąć na zespół, zintegrować, zmotywować do dalszej walki - informował drugi trener Tomasz Asensky.
W Płocku Biało - Zieloni kolejny raz pokazali się z dobrej strony, zdominowali rywala, strzelili bramkę, jednak trzeci raz z rzędu trzy grosze wtrącił sędzia. I choć strzelecka akcja Ruszkula była nieco kontrowersyjna, to sytuacja z 93. minuty - podyktowanie rzutu karnego po podpowiedzi liniowego - rzekomo za dotknięcie piłki ręką - przekroczyła wszelkie granice. Ariel Jakubowski nie miał problemu z wykorzystaniem "jedenastki", natomiast rozjemcy spotkania nie potrafili odpowiedzieć na proste pytanie - Kto zagrał niezgodnie z przepisami... - Współczuje moim piłkarzom, bo zostawili sporo zdrowia na boisku. Teoretycznie punkt z wyjazdu powinien cieszyć, natomiast mnie on dzisiaj nie cieszy. Nam się ostatnio dużo "takich" rzeczy przytrafia (błędne decyzje arbitrów - dop. red.) i mogę tylko współczuć, bo są zawsze kontrowersje... - krótko skomentował na konferencji prasowej Marcin Kaczmarek.
Pierwsze 5 kolejek stały pod znakiem dobrej postawy Biało - Zielonych, sporej nieskuteczności i kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, co skutkowało zaledwie pięcioma zdobytymi punktami.
Grudziądzanie nie załamali się takim obrotem sprawy i już w kolejnym spotkaniu zanotowali zasłużony remis ze spadkowiczem z Ekstraklasy - Arką Gdynia. Mecz toczony był w sporym upale, przez co nie oglądaliśmy wielu sytuacji i obie ekipy podzieliły się punktami.
Mecz obserwowało, podobnie jak z Zawiszą, 4 tysiące kibiców.
- Jeszcze niedawno Olimpia Grudziądz mogła rozegrać z Arką tylko mecz sparingowy, dlatego cieszę się, że przyszło nam grać z tą drużyną w pierwszej lidze. Mamy okazję uczyć się od tych klubów wszystkiego - piłki, organizacji. Wracając do samego spotkania to uważam podobnie jak trener gości, że pogoda nie pozwoliła na to, by ten mecz toczył się na wyższym poziomie. Czapki z głów dla piłkarzy, gdyż ja stojąc 90 minut obok ławki trenerskiej czułem się zmęczony. Zawodnicy pokazali spory charakter - powiedział trener beniaminka I ligi.
Niecały tydzień później na grudziądzan w Bytomiu czekał inny z niedawnych "ekstraklasowców" - Polonia.
To był wieczór jednego aktora - Jakuba Świerczoka. Młody zawodnik śląskiego zespołu strzelił trzy gole. Wygrany 4:1 mecz przez gospodarzy daje mylny obraz tego, co działo się na boisku. Olimpia po raz kolejny pokazała, że potrafi grać w piłkę, przeważając nad rywalami, jednak nie potrafiła grać skutecznie najpierw w ofensywie, a przy wyprowadzanych kontrach polonistów - w defensywie.
- W każdym meczu potrafimy stworzyć dobre akcje na zdobycie bramki. Musimy popracować nad wykończeniem. Mam nadzieję, że już niedługo nastąpi to przełamanie. Do tego taki niefart w naszej podświadomości siedzi. Każdy z nas tym bardziej chce wykorzystać sytuacje, które sobie wypracowujemy. A jak wiemy, pośpiech i stres jest złym doradcą, także jak opanujemy to wszystko, to można powiedzieć, że bramki zaczną same wpadać - mówił Jakub Cieciura.
W 8. kolejce grudziądzanie zmierzyli się z kolejnym kandydatem do awansu - Pogonią Szczecin. Przeciwko Biało-Zielonym w składzie Portowców wystąpili m.in Andradina czy Vuk Sotirović, a dla trenera Kaczmarka był to mecz z małym podtekstem. - Ja w Szczecinie spędziłem 5 lat swojej ekstraklasowej przygody z piłką, później byłem epizodycznie, bo tylko pół roku - trenerem Pogoni. Mam tam wielu znajomych. Na dziś jest to temat zamknięty. Z pewnością ten wątek będzie przypominany w mediach. Będzie to mecz jak każdy inny mecz ligowy. Tu też będą do zdobycia trzy punkty. I na tym się skupiamy.
Spotkanie z zespołem z Pomorza Zachodniego nie dostarczyło tylu fajerwerków, co poprzednie. Obie strony nie stworzyły sobie zbyt wielu okazji do strzelenia gola, a jak już były, to tradycyjnie zabrakło skuteczności, bądź trochę szczęścia. Nie mniej bezbramkowy remis dla Olimpii z takim rywalem może cieszyć, co powinno dać w końcu do zrozumienia innym, że beniaminka zaplecza Ekstraklasy tak łatwo ograć się nie da.
I przekonali się o tym dwaj następni faworyci w walce o premiowane awansem miejsce: Warta Poznań oraz Piast Gliwice. W obu tych spotkaniach stroną dominującą byli Olimpijczycy, w obu spotkaniach swoich rywali załatwili solidarnie Piotr Ruszkul i Adrian Frańczak.
Warta Poznań - Olimpia 1:2
Olimpia - Piast Gliwice 2:0
W dobrych humorach wybierali się zawodnicy z Grudziądza na daleki wyjazd do Nowego Sącza. Mecz nie ułożył się jednak pomyślnie i został przegrany 1:3...
- To jest plan minimum i zarazem maksimum. Cel jest jeden. Jasny. Utrzymanie się w tej lidze. I mówimy to jasno, bez "nadmuchiwania balonu". Skromnie podchodzimy do tych zadań, które nas czekają, jednak z podniesioną głową i wiarą, że można. Cel jest jeden, utrzymanie w lidze. Nie po to klub walczył przez te ostatnie trzy lata, żeby ta fantastyczna przygoda w I lidze trwała tylko rok. Wierzę, że ten cel uda nam się zrealizować - to słowa Marcina Kaczmarka na samym początku rozgrywek I ligi.
Kolejny pojedynek w najbliższą sobotę przed własną publicznością z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Faworytem wydają się być goście, jednak miejmy nadzieję, że Biało - Zieloni stawią skuteczny opór, tak jak w pojedynkach przeciwko Warcie Poznań oraz Piastowi Gliwice.
W tej chwili grudziądzanie mają na swoim koncie 13 punktów. Do utrzymania się w rozgrywkach potrzeba będzie około 40 oczek.
Tomasz Warsiński
























